Fusiaste opowieści

Mrs Looney

Może...?

Czasem zastanawiam się, czy to ja nadinterpretowywuję to co do mnie mówią, czy po prostu to ludzie mnie nie rozumieją?...

Miewam takie wątpliwości za każdym razem kiedy moje intencje zostają odczytane w przeciwny sposób.

 

A może to paranoja, bo wmawiam sobie że chcę dobrze podczas kiedy wcale dobrze nie chcę, mało tego - chętnie wkręciłabym się w jakąś katastrofę i pozwoliła żeby rzeczywistość runęła i pogrzebała wszystko żywcem, ale w taki sposób żeby nikomu do głowy nie przyszło że to ja to wymyśliłam... Może jestem naprawdę zdrowo szurnięta?!

 

Może to powtarzanie sobie że jestem taka mądra i wspaniała zawiodło mnie na manowce, ponieważ prawda jest zupełnie odwrotna?

Może tak naprawdę jestem głupią idiotką? I dokładnie tak odbiera mnie otoczenie...

 

Może jestem próżna i to tylko złudzenie że mogę wszystko?

 

Może tak naprawdę wcale nie mam klasy tylko zryty łeb?!

 

Może tak obiektywnie to mam problem ze sobą wynikający z zakopanych pod grzywką kompleksów? Ale z racji upływającego czasu i niesprzyjających od dawna warunków nie jestem w stanie się ich pozbyć...

 

Może powinnam przestać się zastanawiać i odzywać, a raczej stać się kolejną anonimową jednostką w tłumie, której nikt nie zauważy i nikt nie skrzywdzi?

...

 

Być może POWINNAM. Tylko czy jestem w stanie nie gadać przez sen? Nie dzielić się tym co mnie cieszy? Nie krzyczeć oczami głupich myśli choć milcząc w zewnętrznej powłoce? Czy jestem w stanie kontrolować siebie bardziej, jeszcze mocniej dawać sobie po łapach i gryźć się w język za każdym razem kiedy chcę być sobą?!...

 

Tylko jaka tak naprawdę jestem?... Zrzuciwszy wszystkie maski, gorsety, wdzianka i sznureczki, wszystko to czym kamufluję swoje myśli od wieków. Jaka byłabym, gdybym nie kontrolowała swojej rzeczywistości, nie przywiązywała się linami do ścian i nie wmawiała sobie co dzień wszystkiego, co "muszę" i "powinnam"...

 

Czasem jestem przerażona swoim odbiciem w lustrze.

I tym jak mało mnie jest we mnie.

Choć z drugiej strony to może i lepiej. Nadmiar mnie jest szkodliwy.

Wie to każdy, kogo przy mnie nie ma.

 

a48e82a7d77f5334ad560e249f7cb324.jpg