Fusiaste opowieści

Everyday Story...

Idzie wiosna... Kolejna

Popijam ziołową herbatę oczyszczającą (bardziej PRZE) ciało i ducha. Niestety sama się zsabotowałam i otwarłam cholerne pudełko z ciastkami. Skutek: zjedzone 7/10. Trudno. Zostaną tylko majty pod brodę z mega ściągaczem... (Albo czarny, od dawna nie wyciągany - futerał...)

 

Wiem, że miałam pewne rzeczy usunąć, ale tego nie zrobiłam. Przyznaję się bez bicia - jestem zbieraczką wspomnień i miłych rzeczy. Mam ich całe pudło, pełną głowę oraz skrzynkę z mejlami. Na szczęście łatwo je znajduję, gdy potrzebny mi ciepły szal lub WSPOMNIENIE dłoni anioła stróża. I tak jest, czytuję swoje bajki od czasu do czasu, nawet jeśli teraz to już tylko nierealne opowieści. Czasem się zastanawiam jakim cudem niektórzy ludzie pojawiają się w moim życiu właśnie wtedy a nie kiedy indziej. Niektórych znam latami, mijają mnie na ulicy, widują od czasu do czasu, a potem magicznie pojawiają się ratując mnie z czarnej studni lub sprawiając że znowu chce mi się wstawać z łóżka.

Za każdy taki promyk słońca - DZIĘKUJĘ. Nie wiem komu konkretnie, może niebiosom, może słońcu, może wszystkim naokoło, że są, że byli, że będą.

 

03e8eb75515c7f615b8d91739c198e14.jpg

Życzenia Luli żebym  miała w tym roku przyjaciół i była kochana - chyba idą w dobrą stronę. Bo miłość to nie tylko to co większości pierwsze przychodzi na myśl, to ta mała rączka w mojej dłoni, sms pokrzepiający serce od moich dziewczyn, mocny uścisk od mamy i uśmiech pod wąsem tatinka. Kawa wypita we dwójkę, martini z Beti, uśmiech zrozumienia od obcych ludzi, nowi starzy sąsiedzi, małe buźki czekające na ciocię z wielkim pudłem na urodziny... Moje małe codzienności. Moje dobre duszki, które widzę, słyszę i doceniam.

 

DZIĘKUJĘ <3

Także tym duszkom które odeszły gdzie indziej.

Szczególnie tym które poszły w góry.

<3

 

 

Czy, jeśli kiedyś mnie braknie, ktoś jeszcze wspomni mnie, jaką historią byłam i czy zechce czytać moje myśli czując na sobie promyk słońca łaskoczący w nos?...