Fusiaste opowieści

Everyday Story...

Dzień jak co dzień

06.15 (dzień roboczy) Dzwoni budzik. Dotykam go sennie, bacząc by nie przeciągnąć palcem po "WYŁĄCZ ALARM", tylko "ODŁÓŻ NA PÓŹNIEJ"...

06.25 ...Jeszcze pięć minut... naprawdę ostatnie pięć...

06.35 ...Jeszcze tylko minutkę...

06.50 Koniec, muszę wstać inaczej spóźnimy się do szkoły.

06.51-07.00 Pobudka Lulu polegająca na gilganiu jej małych pięt oraz zdzieraniu z niej kołdry. Przynoszę ubranie na dzień dzisiejszy, biegnę robić śniadanie. Nastawiam tosty w piekarniku, gotuję parówki, robię makijaż, przeczesuję pół głowy, maluję jedno oko.

07.01 Serwuję śniadanie, podaję Młodej insulinę. Zjadam co bądź, na szybko miksuję koktajl ze szpinakiem i pietruszką i podrzucam Lulce kieliszek, a ja wypijam resztę (700ml). Jakieś witaminy muszą być w tym zatrutym świecie.

07.20 Luluuuuu pośpiesz się, jak daleko jestes z jedzeniem?!

        Już zjadłam JEDNĄ KROMKĘ mamooooo

Jedną kromkę... Na talerzu chleb (40g), parówki, pomidory, jabłko (100g). Gdzie tam jeszcze do końca....!?

07.30 Kończysz już?!?!?!?!? 

07.31 Kończę malować drugie oko. Wołam Lulkę do łazienki. Mycie twarzy zimną wodą dobrze konserwuje na starość. Niech pamięta.

07.40 Wychodzimy do szkoły. Całą drogę słucham monologu Małej Gaduły. Na temat ptaszków, przebiśniegów, dyplomu najlepszego czytelnika i wycieczki w kwietniu. Wszystko na raz.

07.55 Przebieranki w szatni i zagadka jak upchać kurtkę, buty i parasol do jednej szafki... (?)

07.59 Wracam do domu, marząc o kawie. Delektuję się pogodą, mijanymi ludźmi i wszystkim naokoło.

08.10 - 08.45 Robię sobie kawę, której nie powstydziłby się barista, pachnie po całym domu. Nie ma że mi się nie chce i zrobię sobie rozpuszczalną. Komu jak komu, należy mi się DOBRA KAWA. Popijam ją celebrując chwilę i gapiąc się bezmyślnie w okno w kuchni.

09.05 Kolejny budzik, których mam ustawione osiemdziesiąt sześć tysięcy w trakcie dnia, informuje, że powinnam się zbierać i przygotować drugie śniadanie dla Małej Gaduły. Ładuję więc do jej żółtej skrzynki całe 3WW, zabieram gadżety i o 9.15 idę sobie na kolejny spacer w kierunku szkoły...

09.30 Podaję insulinę, wymieniam się uściskiem z Lulką, zostawiam jej żółtą skrzynkę i wracam do domu... Kiedy jestem mobilna (czyt. mam auto) jadę na zakupy.

10.00 Odpalam komputer i biorę się za moje mejle, ćwiczenia i inne rzeczy którymi się zajmuję. Piekę chleb w międzyczasie, robię obiad i sprzątam. Załatwiam co do załatwienia po urzędach, biurach i instytucjach. Planuję dobrze trasę, żeby nie marnotrawić czasu. 

12.15 Zbieram się żeby odebrać moje Małe ze szkoły. Wysłuchuję relacji z dnia, wygłaszam swe matczyne mądrości, odpowiadam na pytania.

13.30 Luluuu idź umyc ręce i mierz się... To się chyba nigdy nie skończy.... Cukier taki se, insulina i jedzenie...

14.30 Idziemy na hulajnogę. Ja - ze śmieciami i do piwnicy. Aha, włączam pranie.

15.00 Przychodzi P.

16.05 Przychodzi K.

17.00 Kolejny posiłek, te same procedury. Przygotowuję pierwszą kolację na 3WW. Jedną ręką podpisuję 50minut czytania w zeszycie do korespondencji.

17.15 Przychodzi P.

18.30 Dzwoni tata zapytać czy się mi nie nudzi w domu. Jak miło że tak się o mnie troszczy... Mam dodaje, że się stęskniła i mogłabym czasem się do nich wybrać. Ano chętnie. Muszę się tylko nauczyć lepiej planować dzień. Cały przecież w sumie leżałam w pełnym relaksie, to i nuda mnie prawie zeżarła. 

Lekcje odrobione? Odrobione mamo.

18.47 Wieszam pranie. Dobrze, że o nim nie zapomniałam.

19.00 Pamiętam o bazówce, gonię Młodzież do kąpieli. Czy byłby to nietakt stulecia gdybym otwarła sobie jakąś puszkę z napojem średniogazowanym?!

20.00 Zamieniam się w Okrasę i tworzę w kuchni fantazyjne kolacje z pachnącym chlebem i świeżymi ziółkami. Olka zje wszystko jeśli będzie ładne i obiecam nagrodę (gazetka z my little pony).

21.30 Mamooo  tęskniłam za tobą cały dzień, pomożesz mi zasnąć?... No jakże bym mogła odmówić. Pomogę. Zawsze...

22.05 ...Siadam na łóżku zastanawiając się czy to już dobry czas żeby sobie usiąść i odpocząć?...

23.35 Daję korektę, bo dzisiaj wieje... Gapię się w sufit, trawiąc myśli.

02.48 Kurde, dalej 230...

04.12 Może wreszcie zasnę.

06.15 O nieeeeee... Jeszcze tylko minutkę.....

 

o_19na92vic9e81s1qpdu1rdqp2m7_new.jpg