Fusiaste opowieści

Everyday Story...

Reset

Odpoczynek był mi niezbędnie potrzebny. Po koszmarnym piątku. Tak koszmarnym i osłabiającym, że po raz kolejny zaczęłam się zastanawiać ile jeszcze podobnych sytuacji wytrzymam zanim wypalę jak armata rozbryzgując smoczycę na ścianie. Zanim powiem jej, że w JEJ wieku na taka sklerozę to powinno się juz chyba łykać jakiś magnez czy co się tam bierze na pamięć. Naprawdę, nikt tak jak ona nie potrafi podnieść mi ciśnienia, jednocześnie wyczuwając w którym momencie zmienic strategię z opierdalającej na komplementacyjno-pochwalną. Czy wyczuwa, że zaraz jej zasadzę z bani? No pewnie. Tylko dlatego wciąż jest w jednym kawałku. Wygodnie jest tłumaczyć się mnogościa spraw na głowie, a potem szukać winnego za swoje głupie decyzje wymawiając się amnezją. Tylko że ja to nie cielak. Raczej tygrys, któremu kiedy ktoś stanie na ogonie - zwężają się ślepia i włącza tryb waleczny. Miałam straszną ochotę sponiewierać tą zasuszoną antylopkę w jej biurze, ale w ostatniej chwili odpuściła i zmieniła front. Wyczytała w moich myślach ostrzeżenie: 'Brnij dalej a za minutę wyjdę stąd trzasnąwszy drzwiami i przyjdę do pracy za pół roku. I co - i będziesz mi mogła skoczyć'. Mimo wszystko - ciśnienie miałam juz podniesione, humor zepsuty i trzęsące flaki, na które nie było rady.

 

Czasem wystarczy mi przytulak, piwo, przespanie weekendu i spacerek wśród złotych liści i własnych myśli, żeby zapomnieć o całym tym bandżaju. Strach myśleć, co będzie jak wszystko znowu stanie się szare a słońce schowa za śniegowymi chmurami...

 

Dzis musi mi wystarczyć dzień wolny, relaks w dresach i kawa w moim kąciku. Wrzucenie na luz spraw związanych z tym przeklętym tworem zwanym smoczycą i przezwyciężenie lenia, który się właśnie we mnie uaktywnił...

 

 

 

 

Nie chce mi się walczyć z leniem. Chodzę dziś cały dzień w sterczących włosach, nic nie robię tylko piję kawę i odpoczywam. A co.

Proszę mnie dziś nie odwiedzać, bo wyglądam jak nieuczesany król lew. :-D